logo uzdrowiciel duchowy

Trzy szatańskie kregi.

    Po powrocie do domu natychmiast był wykonany przekaz do Ministrantum. Otrzymałem nastepujące informacje:

    Zamachowcem Jest to jeden z synów tamtegO, imienia ci Stwórca nie przekaże, bo u Góry to wiesz, a na Ziemi jest ci to po niepotrzebne.

   Ten zamach to próba dla tej kobiety, zaplanowała to sobie jej dusza, czy ulegnie. Uważaj, bo jest to pułapka. tamteN załozyl trzy szatańskiE kregi. On wie, że masz taką moc, że je od razu wszystkie rozwalisz, ale wtedy zginiesz. Musisz je rozerwac precyzyjnie pojedyńczo. To bardzo trudne, ale jesteś w stanie to wykonać.

   Powinieneś jechać na południe Chicago  dodając sobie dodatkowo trzy razy więcej czasu, jak zazwyczaj, bo duchy tamtegO bedą robić wszystko, żebyś nie dojechał.

   Nie możesz też w żadnym przypadku zjechać z autostrady, bo tam szykują pułapkę i tam cię zabiją.

   Muszą to być trzy wyjazdy, co tydzień każdy. Masz zacząć dokładnie o 21:00. Ostatnia akcja 24 grudnia. Bądź bardzo ostrożny. Powodzenia.
. 

Pierwszy wyjazd.

   Postanowiłem wyjechać przed osiemnastą, ale wszystkich nas w domu zaskoczył nagły opad bardzo gęstego śniegu. Płaty śniegu były bardzo duże i bardzo szybko dosłownie w kilkadziesiąt minut napadało ok. 15 – 20 cm  śnieżnego puchu.

   Drogi zrobiły się bardzo śliskie, a moja limuzyna, Lincoln Town Car miał tylny napęd. Mimo, że bardzo wolno, stromo zjeżdżałem prostopadle do drogi głównej, to nie wiedząc nawet jak, znalazlłem się w rowie po drugiej stronie ulicy głównej .  

   No to klapa, pomyślałem sobie przez sekundę i próbowałem otworzyć drzwi, żeby wyjść z auta. Jednak, ku mojemu kompletnemu zaskoczeniu, pojawiła się natychmiast para ludzi w średnim wieku. Poprosili abym nie wysiadał, bo oni chcą mnie wypchać z tego rowu.

   Tak samo, jak nie wiedząc kiedy wpadłem do rowu, tak samo szybko z niego wyskoczyłem. Nie miałem żadnych wątpliwości, że ta para była przysłana przez Stwórcę.

 

    
    Całą około 100 km drogę na południe padał mocno śnieg, było wiele stłuczek i samochodów na poboczu autostrdy.

   Mój samochód na całej trasie chwiało z lawa na prawą, bylo bardzo niebezpiecznie, ale dojechałem na miejsce przed czasem.

   Na miejscu zastałem męża pani Łucji, górala, który był bardzo zły, że przyjechałem, bo on ją chciał wywieźć do szpitala psychiatrycznego. Ten wulgarny, chamski góral (który z nich nie jest taki?) był bardzo niedobry dla niej całe życie. Jakoś jednak udało się go odsunąć od tej sprawy i ode mnie.

   Przygotowałem się do akcji i dokładnie o 21:00 siadłem w środku kręgów przystąpiłem do rozrywania pierwszego z nich.

   Jak zawsze daję sobie radę w różnych sytuacjach, gdzie trzeba użyc bardzo silne energie, tak tym razem byłem zaskoczony niesamowicie silną koncentracją energii tamtegO. Było to dziwne odczucie.

   Skoncentrowałem się,  wymierzyłem te energie i mając pełną świadomość zagrożęnia mojego życia przystąpiłem do precyzyjnego rozrywania jednego, pierwszego kręgu.

   Nie mogłem w tym czasie uciec świadomością w żadnym przypadku, a być tylko bardzo skoncentrowanym na tej samej intuicyjnie wyliczonej częstotliwości energii.

   Pracowałem tak kilkadziesiąt minut i zakończyłem pracę, jak odczułem, że pierwszy pierścień został rozerwany.

 

   Wróciłem do domu bardzo zmęczony. Żona, która z niepokojem czekała na mój powrót powiedziała,  że było pełno duchów tamtegO na dachu mojego auta. Próbowali oni rozkołysać ten samochód, żeby mnie wyrzucić z autostrady i zabić. To tłumaczyło dlaczego mój samochód chwiał się na całej trasie z lewa na prawą.

CDN