logo uzdrowiciel duchowy
Kuszenie tamtegO.

Dokładnie co mówiły, trudno będzie mi opisać, ponieważ ledwo co pamiętam. Ale mocno starałem się zapamiętać najważniejsze punkty, kiedy naprawdę myślałem, że rozmawiam ze swoją duszą.

Na samym początku było dużo pytań, podchwytliwych, oraz normalnych typu, czy jakbym np odważył się zakwestionować zdanie kolegi, to w jaki powinienem sposób zareagować.  

Przeważnie tamten proponował rozwiązania tylko trochę wulgarne i lekko nieetyczne, tak jakby sprawdzał moją osobowość oraz kupował moje zaufanie. Im dłużej trwały rozmowy, tym mocniej czułem, że coś wypełnia moją duszę. Z jednej strony myślałem, że jest to kolejny doświadczanie mojej duszy ale z drugiej czułem, że jest coś nie tak.  

Za każdym razem coś mi proponowano, czy to w świecie ducha kiedy zakończy się inkarnacja, czy to w świecie ziemskim. Najczęściej chodziło o zarobki, przyjemności cielesne, dostatek a w świecie ducha wyższa pozycja oraz wielu podwładnych.  

Ja naprawdę z całą stanowczością wszystkiego odmawiałem i powtarzałem, że tamteN nie ma dla mnie nic do zaoferowania. Nie była to intuicja, lecz silne uczucie, które nie pozwala mi pójść tamtą drogą. Myślę, że dzięki temu poznałem prawdę i teraz tak naprawdę tamteN nie ma mocnego fundamentu do zabrania mojej duszy.  

W późniejszym etapie, w tym którym zacząłem ufać, że to moja dusza, pierwszy raz usłyszałem żywą rozmowę między dwoma duchami, pojawiły się imiona, które panu podałem: belzebuB i mefistO.  

Głęboko poczułem, że czas się wybudzić z tego snu. Podczas ich rozmowy widziałem przez mgłę. tamteN we mnie, chwalił się swoimi osiągnięciami przed tym drugim. Podczas ich rozmowy w ogóle nie zaprzątali sobie mną głowy.  

Większości zdań nie rozumiałem ale niektóre były bardzo jasne. W nagrodę otrzymał ducha kobiety która miała zadowalać go kiedy tylko chciał. Od razu poczułem dotyk mojego penisa i głos z imieniem tego ducha oraz instrukcją, że każdej nocy mogę z niej korzystać. Z tym że dotyk ten był przeszywający, tak jakby miał dotyczyć tylko penisa tamtegO.  

Było to uczucie inne niż zwykle odczuwałem. Od razu odrzuciłem propozycję, gdyż uciechy cielesne mnie nie interesują. Przyjęli to bez dalszej namowy. Imienia jej nie pamiętam, ponieważ z chwilą odrzucenia propozycji zapomniałem je i nawet jak chciałem je sobie podświadomie przypomnieć, to nie mogłem (to również było dla mnie nowe).  

Jeszcze sobie nie zdawałem sprawy ale, od tego momentu byłem związany już z oboma duchami, obu słyszałem tak samo dobrze, lecz ten drugi starał się trzymać z boku.  

Teraz myśląc o tym, jest dla mnie logiczne, że to były duchy tamtegO. Mocno zastanawiam się jak mogłem nadal uważać, że rozmawiam ze swoją duszą. Niech to będzie przestroga dla innych,  że podczas opętania rzeczy oczywiste nie wyglądają na takie!  

Powracając do wspomnień. Przed końcem rozmowy obu duchów, za pozwoleniem tego drugiego, przedstawiono mi możliwość rządzenia na dole w raz z królem nad tymi wszystkimi którzy trafią na lewą stronę. (I zadaje sobie teraz kolejne pytanie wyrwane z kontekstu myśląc o tym co tutaj piszę, gdzie ja miałem oczy?!!)  

Od razu i taką propozycję odrzuciłem, ponieważ ja wiem, że chcę podążać za Panem Bogiem. Ale także zacząłem zastanawiać się dlaczego ja mam taki zaszczyt, żeby siedzieć koło króla.  

Przedstawiono mi następną propozycję, że będę tylko doradcą i którąś ręką któregoś ducha zaraz po królu. Oznajmili mi wtedy, że potrzebują także wojownika, który poprowadzi ich ludzi do boju, z tym że jako prowadzący otrzymam potężną broń, z którą się zżyje i będę niepokonany. W myślach odczułem chęci posiadania złotej włóczni a w prawej dłoni poczułem siłę (to także było dla mnie dosyć dziwne).  

Kiedy i na to nie przystałem, zaczęli się żegnać. I usłyszałem "do zobaczenia ojcze", lekko mnie zamurowało. Kiedy obowiązki wykonywane w pracy zmusiły mnie żebym przeszedł w następne miejsce, zaczęło się już robić gorzej.  

Po dotarciu na miejsce po paru minutach, odczułem zdecydowaną obecność wielu duchów tamtegO. Najsilniejsza obecność wydawała się wspomnianego ojca ducha we mnie.  

Od tego momentu duch we mnie nawet nie pisnął słowa i był mocno przestraszony. Takie miałem odczucia. Czułem potrzebę podejścia do okna.  

Pogoda była lekko pochmurna i świeciło słońce. Duch tata, podał się za Pana Boga a ja mu uwierzyłem. Ogłosił przed wszystkimi, że muszę przyjąć nagrodę i mam być mu posłuszny.  

Wrzawy innych duchów nie rozumiałem i ledwo słyszałem. Nic nie chciałem przyjmować choć miałem zamiar się podporządkować nie znając prawdy ale pomyślałem, że nie wypada odmawiać i z pokorą przyjąłem nagrodę. W tym samym czasie czułem jak moje dolegliwości, które czuje na co dzień ustępowały.  

Była to jedyna rzecz na którą zdołali mnie namówić przez cały okres opętania. Na myśl nasuwały mi się tylko obrazy pupili podwładnych od razu pomyślałem o mitologicznym pegazie, lecz po szybkim przemyśleniu zrozumiałem, że nie byłem w stanie zagwarantować mu bezpieczeństwa i ochrony w tym życiu, więc i to odrzuciłem.  

Jego ojciec, król, przyjął niechętnie to do wiadomości, myśląc, że ma już nade mną władzę złapał mnie swoją dłonią (dosłownie zobaczyłem ogarniającą mnie dłoń tak dużą, że objęła całe moje ciało od góry do dołu), czułem że żadna moja silna wola nie podoła temu więc stałem tak w miejscu i czekałem.  

Po chwili wypowiedział "jesteś teraz mój" pchnął mnie i powiedział "idź" z przekonaniem, że pójdę. Czułem tą siłę lecz okazała się ona słaba z uwagi, że nie miał nade mną władzy, więc stałem. Duch ojca nie zająknął, a ja wtedy ruszyłem przed siebie udowadniając, że władzy nade mną nie ma.  

Kiedy mnie pchnął a ja stałem nadal, moje dolegliwości powróciły. Ja "zszedłem" na ziemię i już wiedziałem z kim tak naprawdę mam do czynienia. Wrzawa odeszła, zastali tylko duch we mnie i jego ojciec.  

Dopiero teraz zaczęły dziać się przykre dla mnie rzeczy i dowiedziałem się w jakich jestem kłopotach. Kiedy odszedłem od okien oznajmiając, że nie chcę mieć z nimi niczego wspólnego, poczułem kłucie w plecach w okolicy moich dolegliwości a ojciec rzucił we mnie harpun. Dosłownie widziałem jak mnie przebija i ciągnie się za nim lina.  

Natychmiast zamknąłem okna i nadal już przestraszony kontynuowałem swoje obowiązki w pracy. Jeszcze przez godzinę czułem harpun w plecach i sznur ciągnący się za nim. Wszystko co napisałem, że widziałem, były to silne projekcje w głowie, które miałem nawet kiedy nie zamykałem oczu.

 

Reszta moich przeżyć zaczęła się dopiero w domu kiedy wróciłem z pracy. Na temat tamtych przeżyć wysłałem już panu wiadomość.  

Niedługo idę na nockę a mam jeszcze coś do dodania, dlatego dokończę jutro.  

Pozwalam panu, panie Józefie niektóre treści wyciąć lub zmienić, ponieważ wiem, że dla niektórych osób moje przeżycia mogą okazać się wielkim szokiem a nawet mogą w nie nie uwierzyć. A wierzę i czuję, że chętnie z tego skorzysta nie jedna osoba.  

Pozdrawiam,  

Krzysztof  

1  2  3  4  5  6  7  8  9  10