logo uzdrowiciel duchowy
Omamianie
 

Teraz opiszę w jaki sposób tamteN omamia i zadaje pytania.

Jestem pewien, że tamteN posiada dostęp do mojej wiedzy i większości wspomnień. Wykorzystuje to aby zadawać pytania, często obojętne, tak aby tylko nawiązać rozmowę.  

Prawie zawsze są one tak skromne, że umysł odbiera je jak swoje własne. Dlatego tak łatwo jest wplątać się w rozmowę z tamtyM. Po serii takich prostych pytań, dotyczących prostych rzeczy, następuje jedno trudniejsze, dotyczące wiedzy nabytej niedawno, które zmusza do głębszych rozmyślań.  

Wszystkie udzielone odpowiedzi coraz mocniej zbliżają nas do ducha tamtegO. W końcu zaczynałem uważać że jest moim przyjacielem i rozmawiam ze swoją duszą. Wtedy głosy zaczynają być tak silne jakbyśmy rozmawiali z kimś oko w oko.  

Pamiętam, że na początku głosy były tylko skromnymi podpowiedziami, tak naprawdę nie różniły się od moich myśli. To jest kolejna przyczyna tak łatwego omamienia.  

Prawda jest taka, że nawet teraz nie różnią się od moich myśli. Muszę być uważny i staram nie wdawać się w rozmowę, nawet z samym sobą, bo to jest także droga do opętania. Myśl jaka krążyła po mojej głowie przez ostatni okres była taka, że muszę szkolić moją duszę.  

Wiem, że jest to sprawka tamtegO. Na początku nie było to takie oczywiste. Jedne z najtrudniejszych pytań jakie miałem dotyczyły świata ducha. Niedawno ten świat poznałem a tamteN już starał się wywierać na mnie wpływ, żebym analizował wszystkie informacje dotyczące tego zagadnienia,  nawet jeśli były to tylko moje domysły.  

Jego zainteresowanie światem ducha jest bardzo głębokie. Dodam do tego w jaki sposób tamteN wprowadzał zamieszanie do mojego życia.  

Największe problemy sprawiało mi myślenie nad wyborem widelca chociaż wszystkie są takie same, dotyczyło to wszystkiego w około np. łyżeczek, butelek wody które stały w rzędzie, wybór pomidora spośród innych pomidorów. Tyczyło się to dosłownie wszystkiego, wszystkich owoców i warzyw.  

Proszę sobie wyobrazić jakie problemy miałem na zakupach. Dla patrzącego z boku na pewno wyglądało to dziwnie,  a co najmniej komicznie. A mi sprawiało to naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Miałem kłopoty kiedy szedłem miastem, zastanawiałem się czy iść prawą stroną drogi czy lewą, czy iść tamtędy czy nie. Myśli kazały mi omijać wszystkie plamy, plameczki, zagłębienia, kanały i dziury w chodniku.  

Do tej pory najtrudniej jest mi się odzwyczaić właśnie z tego ale powoli mi to idzie. Dopiero kontakt z panem Józefem pomógł mi zrozumieć, że takie zachowanie prowadzi do schizofrenii.  

Przyznam się, że zmiana mojego zachowania przychodzi mi dość łatwo ale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy potrafią wprowadzać w życie zmiany. Im będzie o wiele trudniej. A najbardziej boje się myśli, które nasuwa mi tamteN, że jestem bogiem.  

Na szczęście na mnie to nie działa i od razu odrzucam tę myśl. Ale trudne jest w tym to, że prawie codziennie po kilka razy każe mi o tym myśleć a nawet zadaje na ten temat pytania.  

Jeszcze pamiętam jedno. Przez dostęp tamtegO do mojej pamięci, zapominam myśli, które są dla niego bezużyteczne lub bardziej problematyczne. Np. w jednej chwili uświadamiam sobie, że to o czym myślę w tej chwili jest wymysłem tamtegO a po chwili nie mogę sobie przypomnieć o czym myślałem.  

Wierzę, że właśnie próby wymazywania myśli przez tamtegO są silnym powodem dlaczego tak trudno jest wyprowadzić ludzi z obłędu.  

Paręnaście dni po kontakcie i rozpoczęciu pracy nad moją duszą przez pana Józefa. Aktywna Droga Duchowa przestała przynosić efekty, ja bałem się napisać o tym panu Józefowi a niektóre wysyłane przeze mnie wiadomości przestały dochodzić i otrzymywałem zwroty, nawet kiedy zacząłem wysyłać trzykrotnie tę samą wiadomość.  

A prawda jest taka, że ADD nie przynosiła efektów ponieważ postanowiłem znów rozmawiać z tamtyM. Strach zagościł we mnie tak, że za jego sprawą oraz zwroty wiadomości do nadawcy to też tamtegO sprawka. W tym temacie wyczerpałem swoje wiadomości. Szczerze mam nadzieję, że moje przykre doświadczenia pomogą komuś w odnalezieniu drogi.  

Teraz z innej beczki.  

Często czuje dotyk w uszach i nie wiem jaka jest tego przyczyna. Inne odczucia to, kiedy duch tamtegO jest niezadowolony z moich decyzji, czyli wbrew jego oczekiwaniom, czuje pajęczynę na twarzy, a czasami kłucie w głowę, o tym jestem przekonany. Czuje się trochę nieswojo pisząc o moich odczuciach ale spróbuje napisać wszystko tak jak uważam.  

Ktoś chyba mnie wampirzył na odległość, mam podejrzenia kto ale pewności nie mam. Było to dla mnie ciężkie przeżycie, ponieważ na głowie czułem dziwną energię która wysysała moją własną. Czułem jakby ktoś na czubku głowy położył mi z 10 kilo. Naprawdę nieprzyjemne uczucie.  

Moje włosy przestały błyszczeć, straciły swój kolor, widziałem jak coraz częściej wypadają. Ja szybko opadałem z sił, nawet kiedy sypiałem po 8, 9 godzin. Przy tym nic mi się nie chciało. Nie pomagało przykrywanie głowy koszulką, dopiero kiedy położyłem na głowie coś grubego np. poduszkę, zminimalizowało efekty, lecz po zdjęciu jej uczucie powracało.  

Najbardziej pomagało mi położenie którejś dłoni na głowę, czułem to samo tylko, że energia została wysysana z dłoni. Zauważyłem też, że dzieje się to tylko kiedy się nie poruszałem np. siedząc, leżąc a nawet stojąc. Objawy zaczęły ustępować kiedy pan Józef zaczął pracować nad moją aurą, wtedy dotarło do mnie, że to dziury w aurze pozwalają mnie wampirzyć.  

Według mnie dziury mogą być różne. Po tych wszystkich przeżyciach czuję, że moje są pod pachami, na czubku głowy, w uszach i zastanawiają mnie jeszcze kroczę, odbyt, usta i nos, ale do tego nie mam pewności choć często mam dziwne odczucia w tych sferach.  

Martwią mnie jeszcze plecy po przeżyciu projekcji z harpunem oraz kłuciem w różne miejsca i tors, głównie brzuch, ponieważ dziś w nocy miałem uczucie jak jakaś dłoń próbowała coś wykraść właśnie z brzucha. Odepchnąłem ją myślami oraz położyłem tam dłonie. Pomogło.   

A teraz coś do pana, panie Józefie.  

Nad ranem, po nocy, w której napisałem pierwszą wiadomość o swoich przeżyciach pisałem, że czuje jak umieram. Przed 6 rano przed napisaniem wiadomości starałem położyć się spać, ponieważ nagle się zbudziłem.  

Znów dopadło mnie to uczucie jakby coś próbowało wydrzeć moją duszę i zastąpić ją sobą. Słyszałem głośny szum przeszywający moją głowę tak mocno, że potrzebowałem wszystkich sił jakie mam aby opanować lęk przed nim.  

Przy zamkniętych oczach mam dziwne projekcje, przeróżne kształty zmieniające się tak szybko jak w kalejdoskopie do tego dziwne szare smugi świateł. Jest to tak dziwne, że dokładnie tego nie potrafię opisać.  

Do tego drgawki i takie impulsy mięśni, że kończyny same podskakiwały. Ja zrozumiałem to jako ostateczną walkę tamtegO o kontrolę nade mną. Co dziwne, takie przeżycie miewałem nie raz od czasów małego chłopczyka czyli jak najdalej sięgam pamięciom ale nigdy nie było tak silne jak wtedy.  

Chyba się nie dałem, przynajmniej tak mi się wydaje. Podczas kolejnej próby zaśnięcia po napisaniu i wysłaniu wiadomości miałem jedną z silnych projekcji. I właśnie to muszę panu przekazać. Zobaczyłem wielki obelisk, który postawiono przy mojej głowie.  

Bryła z bliska okazała się szara i gładka. Miałem dwie kolejne projekcje, ostania z nich była następująca. Widziałem pewne społeczeństwo na zniszczonej skalnej ziemi. Walczą z jednym przeciwnikiem bronią nieznaną mi. Przeciwnik jest tak potężny, że dziesiątkuje ich. Następnych projekcji nie pamiętam, ponieważ byłem już zmęczony i mono starałem się zasnąć.  

Do pana jest część o tym obelisku. Wszystko mi mówi, że jest to przestroga dla pana. Tak jakby zastawiona pułapka. Dokładniej tego nie potrafię opisać ale czuje, że coś w tym jest. Proszę o ostrożność.  

Teraz to już wszystko co mam do zaoferowania jako pomoc w zrozumieniu mojego przypadku. Ma pan wolną rękę nad moimi wspomnieniami.  

Idę spać, muszę odespać kilka godzin. Aha dzisiaj w pracy także próbowano mnie zmanipulować. Przy okazji odczułem, że szykuje się coś. Może powinniśmy zacząć walkę. Decyzję zostawiam panu.  

Pozdrawiam,  


   
Krzysztof

1  2  3  4  5  6  7  8  9  10