logo uzdrowiciel duchowy

Osiemnasty Zamach - Opinia Krzysztofa

Moja „przygoda” z panem Józefem zaczęła się kiedy przestałem radzić sobie z rzeczami dziejącymi się wokół mnie. Pewnej nocy byłem napastowany przez jakiegoś ducha na tyle mocno, że wstałem z łóżka i intuicyjnie wpisałem w wyszukiwarce internetowej pomoc duchowa.

Szybko natrafiłem na stronę pana Józefa, która wydała mi się znajoma. Po przeczytaniu kilku artykułów szybko nawiązałem kontakt. Początki nie były łatwe, ponieważ pierwszy raz w życiu zwróciłem się po pomoc do kogoś. Moi bliscy nie byliby mi w stanie pomóc jak również nie okazaliby zrozumienia a nawet wiary w to co się ze mną dzieje.

Teraz rozumiem, że od długiego czasu miałem problemy duchowe i to nie byle jakie. Po krótce opiszę początki moich problemów, czuję, że właśnie w ten sposób powinienem zacząć. Może ktoś zauważy niektóre podobieństwa w swoim życiu.

Mam 27 lat a moje problemy zaczęły się już w wieku około 4 lat. Przynajmniej do tego czasu jestem w stanie spokojnie sięgnąć pamięciom. Teraz widzę, że cała moja rodzina ma jakieś problemy duchowe, teraz okazuje się, że niektórzy bardzo poważne.

Zachowywałem się jak normalne dziecko, dużo zabaw na podwórku, przytulanie się do rodziców i takie tam. Miałem sporo rówieśników ale nie zawsze wyrażałem chęć do zabaw, częściej to mnie zapraszano. Niestety moi rówieśnicy nigdy nie należeli do osób dobrze wychowanych, teraz dostrzegam, że zawsze znajdowałem nieodpowiednie towarzystwo.

Kiedy dorastałem, coraz więcej negatywnych rzeczy zaczęło się dziać w moim środowisku. Papierosy, alkohol w wieku podstawówki nie wygląda dobrze ale wtedy robiło się to z ciekawości i czasem dla szpanu. Często braliśmy przykład ze starszych chłopców w naszej okolicy. Ci starsi szybko odnaleźli drogę do narkotyków, więc było kwestią czasu kiedy i my młodsi tego spróbujemy. Sam też w to wpadłem.

Nie było mi łatwiej, ponieważ mój duch od początku walczył o mnie i często branie narkotyków czy picie alkoholu sprawiało mi ból emocjonalny i mentalny. Był to okres około 15 roku życia, moje problemy mniej więcej wtedy przybrały na sile. To szkoła, stała się główną przyczyną mojego stanu emocjonalnego i psychicznego, z którego wyjście zajęło mi kilka lat. Trwało, do mniej więcej 19 roku życia.

Moi rodzice byli głównym powodem dla którego powoli zacząłem odrzucać używki. Ból spowodowany myślą o zawodzie przez bliskich pchnął mnie w dobrym kierunku. Pierwszym nałogiem z którym sobie poradziłem były narkotyki, później papierosy, piłem około raz, dwa razy w tygodniu.

Były inne nałogi, gry komputerowe przepełnione negatywnymi energiami oraz zboczenie na temat pornografii. Niby wszyscy to robili to dlaczego ja miałbym tego nie robić. Również i w tym przypadku mój duch pomógł mi, ponieważ te nałogi także zaczęły sprawiać mi katorgi psychiczne po każdym nadużyciu.

Generalnie zanim zwróciłem się po pomoc do pana Józefa poradziłem sobie z paleniem papierosów, braniem amfetaminy, paleniem marihuany, oglądaniem pornografii.

Kiedy poprosiłem pana Józefa o pomoc trwałem przy grach komputerowych, oglądaniu negatywnych filmów i bajek, w tym horrorach, strzelaninach i innych oraz byłem wulgarny. Wszystko co znajduje się na planie ziemskim i jest wypełnione negatywną energią jest punktem zaczepienia dla negatywnych istot i może być drogą do opętania. Odczułem to na własnej skórze.

W tej chwili wydaje mi się, że głównym powodem takiego poważnego ataku na mnie był fakt, że z biegiem czasu mądrzałem i sam wychodziłem z coraz to różniejszych nałogów.

Moje poważne problemy zaczęły się jakieś półtora roku temu, czyli dokładnie w połowie 2012 roku. Był to okres bardzo chaotyczny dla mnie. Nie chcę przypominać sobie tego strasznego okresu i ciężko mi będzie go opisać. Część moich przeżyć pan Józef zamieścił na stronie i jest to dobry odnośnik do tego co wtedy odczuwałem. Strach stał się w moim życiu codziennością i to uczucie zaczynało mi towarzyszyć prawie na każdym kroku.

Wszystko wydawało mi się straszne i negatywnie nastawione do mnie, nawet przedmioty nieożywione. W myślach działo się wiele trudnych rzeczy. Umysł płatał takie figle, że przestałem rozróżniać prawdę od fałszu. Wciąż mi się wydawało, że jestem obserwowany i bałem się spojrzeć w kierunku z którego myślałem, że ktoś lub coś mnie obserwuje.

Odczuwałem strach przed tym, że ktoś mnie o coś podejrzewa. Bałem się przejść między czymś, np. dwoma słupkami albo dwiema osobami idącymi z naprzeciwka. Omijałem plamy na chodniku.

Miałem trudności nawet w wyborze czy mam się obrócić w lewo czy w prawo. W autobusie sprawiał mi problem wybór miejsca. Bałem się spojrzeć w niebo, ponieważ czułem że coś mnie obserwuje i uczynię źle spoglądając do góry. Słyszałem podpowiedzi co inni w danym momencie myślą.

W ludziach zacząłem dostrzegać same wady. Jakikolwiek kontakt z ludźmi napawał mnie strachem, np. stanie w kolejce w sklepie. Omijałem każdy kontakt wzrokowy, ponieważ się go bałem, również rozmowy z ludźmi nie były łatwe.

Dotyk moich rodziców stał się dla mnie bolesny, strzepywałem każde dotknięcie jak kurz. Prowokowałem kłótnie, widziałem każde zachowanie jako zagrożenie dla mnie, nawet przejście rodzica obok, napawało mnie negatywną myślą. Często czułem smutek i ból emocjonalny.

Największe problemy zaczynały się kiedy kładłem się spać. Często się wybudzałem i noce zaczęły stawać się bardzo uciążliwe, nawet zaczynałem odczuwać niechęć do pory nocnej. Niesamowity ucisk klatki piersiowej, uczucie ciężkiego powietrza. Odczucia jakby część mojego ciała pokrywała skondensowana masa negatywnej energii, mogę to porównać jakby zanurzyć rękę w wodzie.

Zdarzały się noce w których odczuwałem jakby próbowano wyrzucić moją duszę z ciała. Tego odczucia nie potrafię opisać, ponieważ nie umiem dobrać odpowiednich słów. Było to bardzo bolesne, ogłuszające oraz jakby moja świadomość zostawała tłumiona. W nocy przed zaśnięciem ciągle czułem na twarzy jakieś robaczki.

Bardzo często miałem uczucie ciężkiej głowy, jakby coś siedziało na niej i odbierało mój rozum. Zawsze kiedy się to działo, traciłem normalne postrzeganie, byłem otępiały i ciężko mi się myślało. Czasem przy tym bolała głowa.

Problemy zaczęły się kiedy zacząłem słuchać swojego umysłu, wtedy utraciłem panowanie nad wszystkim co się wokół dzieje. Trwało to kilka tygodni, zanim postanowiłem zwrócić się do kogoś po pomoc. Opis pierwszego kontaktu i prośby o pomoc pan Józef zamieścił na początku.

Najgorzej zrobiło się kiedy zacząłem rozmowy w własnym umysłem. To jakby pozwolić się zmanipulować czemuś co jest częścią nas. A prawda jest taka, że to umysł powinien zostać zdyscyplinowany i powinniśmy doprowadzić do takiego stanu aby nigdy nie próbował nam mówić co mamy robić.

Teraz rozumiem, że kiedy byłem opętany, moim umysłem sterowały negatywne istoty i to one przemawiały do mnie w taki sposób abym jak najbardziej się im podporządkował.

Wyjście z takiego stanu zajmuje lata. Do teraz pracuje nad sobą aby usunąć skutki mojego przeżycia. Jest to naprawdę długa i trudna praca ale warto, ponieważ na nowo odkrywam życie i zacząłem czerpać z niego przyjemność.

Kiedy rozpoczęła się praca z panem Józefem, było ciężko. Już pierwszy egzorcyzm był dla mnie medialny ale jednocześnie wszystkie przeżycia były tłumione przez duchy, które mnie opętały. Ciągle walczyłem z energiami, które tworzyły się podczas wszystkich akcji i nie umiałem się poddać pracy pana Józefa. Łatwo było mi zaufać jednak trudno było mi przyjąć oferowaną pomoc, jakby jakaś wewnętrzna blokada utrudniała mi poddanie się działaniom pana Józefa.

Wiele razy popełniałem te same błędy i trzeba było powtarzać egzorcyzmy. Pan Józef wtedy również dużo ryzykuje i musi o mnie walczyć. Konieczne były zabiegi różnego typu, najbardziej na tych atakach ucierpiał mój umysł. Do dziś jestem leczony przez pana Józefa oraz na Aktywnej Drodze Duchowej. A.D.D. okazała się być konieczna, ponieważ dużą pomoc otrzymuję od Rodziny Bożej i innych, którzy mnie wspierają ze świata ducha.


Jest jeszcze tyle do zrobienia i czeka mnie bardzo trudna praca. Mój upór, zaangażowanie, opieka pana Józefa i prawicy w Królestwie Ducha na pewno nie pójdzie na marne. Kiedy prawda otworzyła moje oczy i serce, już nigdy nie chcę tego utracić. Rzeczywiście prawdą jest, że oferowana przez pana Józefa droga jest jedyna i słuszna. Jeśli bym z tego zrezygnował to żałował bym tego do końca mojego życia wiecznego.

Warto dodać, że moje życie fizyczne dużo się poprawiło od czasu pierwszego kontaktu z panem Józefem. Jestem stale uśmiechnięty, radosny i pogodny, energiczny i pracowity. Prawie cały czas pozytywnie nastawiony, dosłownie, do wszystkiego. We wszystkim dostrzegam cuda Bożego Stworzenia. Przestały mi sprawiać trudność kontakty z ludźmi.

Moje życie zawodowe również się polepszyło. Praca, głównie fizyczna, stała się dla mnie nauką i zacząłem podchodzić do niej ze spokojem i wdzięcznością. Dało to efekty w pracowitości i sumienności, niedawno kierownictwo dostrzegło mój zapał i zaczynam być regularnie nagradzany.

Stosunki z bliskimi stały się przyjemne, zbliżyliśmy się do siebie bardziej niż za czasów mojego dzieciństwa co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Sen sprawia mi przyjemność i zazwyczaj wstaje wypoczęty. Strachu i niepokojów jest już we mnie na tyle mało, że prawie przestałem na to zwracać uwagę.

Moja wdzięczność za uratowanie mojego życia duchowego i fizycznego jest ogromna. Wierzę, że będzie mi dane odwdzięczyć się za tą niewiarygodną pomoc jaką otrzymuję do dziś.

Brzmi to jak bajka ale niestety takie są realia. Moje postrzeganie również się zmienia i dostrzegam te same schematy u innych osób z którymi mam codziennie kontakt. Niestety jeszcze nie spotkałem osoby, która widząc moje zmiany i postęp jaki dokonałem zapytała mnie jak do tego doszedłem. Mam nadzieję, że czytając ten opis zrozumiesz w jakim zagrożeniu się znajdujesz.


Pozdrawiam ciepło,


Krzysztof

 

Moja opinia.

Opętanie Krzysztofa było jak do tej pory najtrudniejszą bitwą z tamtyM i też najdłuższą. Było trudno, bo Krzysztof, jak sam pisze był opętany już od wczesnego dzieciństwa. Nie decydował sam i wyczekiwał na opinię, jak myślał od Boga.

TamteN długo planował zamach na życie Krzysztofa, a przy tym głównie na mnie, chciał upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

TamteN wysłał do bitwy dwóch swoich najwyższych oficerów: belzebubA i mefistofelesA. I co? Jak na razie wsztkie stoczone bitwy tamteN przegrał. Krzysztof już nie słyszy głosów, podpowiedzi, a jeszcze kilka miesięcy temu, przy kolejnej decyzji o egzorcyzmach, uszał krzyk od belzebubA: Tylko nie egzorcyzmy!

Z Krzysztofem było bardzo trudno bo stale wracał do starych nawyków, stale zapraszał tamtycH oczekujac na ich doradę. Każde nieadresowane oczekiwanie na podpowiedź czy doradę jest zaproszeniem, jest prawie gwarantowanym opętaniem.

Bardzo bobrze się działo i dzieje, że Krzysztof o prawie wszystkim mnie informuje, otrzymałem od niego ponad 1200 emailów, a każda poczta jest dogłebnie analizowana. To pozwoliło mi szybko reagować, zawócić go ze złej drogi, odsunąć go w porę od następnych problemów.

Wielkim problemem Krzysztofa jest złe środowisko w jakim przebywa; wulgarności, alkohol, narkotyki, chamstwo itd. Nawet w rodzinie ma problemy, bo rodzice są wulgarni i nie żyją w zgodzie. Jednak krok po kroku Krzysztof wykorzystuje dorady i zmnienia swoje życie na pozytywne.

Wygrałem wszystkie bitwy, ale czy wygrałem wojnę z tamtymI? Tego nie mogę jeszcze powiedzieć. Zawsze tamcI walczą wszelkimi możliwymi środkami, a głównie czarną magią. Mają rozkaz i muszą go wykonać, walczą do końca, nie przebierają w środkach.

TamcI mają możliwość korzystania z pomocy i to często robią. Jak przegrają, a przeżyją, to powrót do piekła jest dla tamycH straszny, bo są karani, torturowani za nie wykonanie rozkazu. Dlatego też ich bezwzględność jest straszna. Nie mają problemu tylko te duchy tamtegO, które skasuję definitywnie, a nie wsztkich mogę z pewnych powodów.

A ja jestem sam i przy każdym takim i w lżejszych przypadkach ryzykuję nie tylko swoim życiem, ale też życiem najbliższych, żyjących ze mną. Każde moje wejście w jakąś ciemną sprawę jest wielkim ryzykiem. Nie istnieje na tej planecie bardziej niebezpieczna profesja, jak egzorcysta.

Jozef,

Egzorcysta, Duchowy Uzdrowiciel i Duchowy Nauczyciel